sobota, 8 stycznia 2011

Podziemia Rynku w Krakowie

Na początek mała zagadka - w co tak wpatruje się Julka? 
Aż trudno uwierzyć, że standardowe badania archeologiczne Rynku Głównego, początkowo zaplanowane na 6 miesięcy (ostatecznie trwały ponad 5 lat), pozwoliły na tak niesamowite odkrycia - dzięki nim możemy przenieść się w czasie i zwiedzić Rynek krakowski z czasów Mikołaja Kopernika...
Jednak nie tak łatwo dostać się do krakowskich podziemi. Trzeba zarezerwować bilet, a następnie zjawić się przed wejściem na ekspozycję dokładnie o wyznaczonej godzinie. Tylko wtedy bowiem otwierają się drzwi i pan ochroniarz wpuszcza zwiedzających do środka. Potem czeka nas jeszcze kolejka do kasy i do szatni. Na szczęście udało się przebrnąć przez te trudności i oto stanęliśmy przed kurtyną parową... 
Przechodząc przez nią przenosimy się do średniowiecznego Krakowa... wokół gwar jak na bazarze...słyszymy głosy kupców oferujących swoje towary... jakiś facet krzyczy na nas z ekranu, żebyśmy przestali się gapić i poszli sobie :), oglądamy stare monety w gablotkach, wskakujemy nawet w wirtualną kałużę...

 na każdym kroku spotykamy prezentacje multimedialne
Znajdujemy się w pierwszej strefie podziemi prezentującej średniowieczny handel. Oglądamy tu nie tylko autentyczne brukowane drogi, po których kiedyś jeździły wozy pełne towarów, ale też np. wystawę głównych produktów eksportowych Krakowa, gdzie Julka bezbłędnie rozpoznaje bałwana solnego. Kolejnym przystankiem jest interaktywna mapa Europy, po której można chodzić. Zaznaczono na niej najważniejsze szlaki handlowe. Odkrywamy, że stojąc na morzu słyszymy szum fal, w Krakowie rozbrzmiewa hejnał a w Istambule islamskie modlitwy...

Idąc dalej oglądamy w gablotach kolejne znalezione w trakcie wykopalisk przedmioty: ozdoby z bursztynu, kamienne figurki, przedmioty użytku codziennego - grzebienie, łyżki, igły, naczynia... Mijamy próbki średniowiecznych bruków hali Sukiennic i przechodzimy do kolejnej części wystawy, gdzie zrekonstruowano XII-wieczne warsztaty rzemieślnicze oraz pozostałości po spalonej osadzie przedlokacyjnej. Oglądając po drodze makietę XV-wiecznego miasta wchodzimy... na cmentarz. 


XI-wieczny cmentarz
Przed nami wyłaniają się autentyczne XI-wieczne groby, prezentujące dawne sposoby grzebania zmarłych. Dowiadujemy się jak wyglądał pochówek antywampiryczny (zmarły był chowany w pozycji embrionalnej co sugeruje, że wcześniej został skrępowany szmatami, bądź na brzuchu z twarzą skierowaną do ziemi, a także z odcięta lub przemieszczoną głową). W ten sposób chowano osoby podejrzewane o wampiryzm, przy czym w XI w. za takie uznawano np. osoby leworęczne, czerwone na twarzy lub mające zrośnięte brwi...

legendę o Krakowie opowiada kruk
Opuszczamy cmentarzysko i idziemy dalej. Po drodze widzimy rekonstrukcję kramu średniowiecznego kupca. Zaraz obok, w specjalnej salce znajduje się strefa dla dzieci. Spędzamy tam ponad pół godziny. Dzieciaki układają klocki, bawią się starodawnymi zabawkami, grają w interaktywne gry i oglądają teatrzyk - legendę o Królu Kraku i strasznym smoku opowiadaną przez białego kruka... Julek dzielnie ogląda, ale w kulminacyjnym momencie wskakuje mamie na kolana :)

rozwiązanie zagadki ;)
Julki już są trochę zmęczone, dlatego powoli kierujemy się w stronę wyjścia - jeszcze tylko ważymy się na wielkiej wadze (na potwierdzenie otrzymujemy pamiątkowy wydruk), podziwiamy wyroby rzemieślników krakowskich, zaglądamy do salek, gdzie odbywają się projekcje filmów dokumentalnych... Nasza podróż po średniowiecznym Krakowie dobiega końca. Wszystkim się podobało, tyko Julka jest zmartwiona, że nie widzieliśmy wirtualnego szczura, który miał gdzieś tam przebiegać pod naszymi nogami, a o którym czytaliśmy wcześniej w opisach... coś czuję, że będziemy musieli zwiedzić podziemia jeszcze raz :)

Julek na wadze
W podziemiach nie można robić zdjęć z fleszem. Na terenie muzeum są toalety, kawiarnia i sklepiki z pamiątkami. Bilet rodzinny kosztuje 30 zł.
więcej informacji na stronie internetowej

1 komentarz: