Muzeum Powstania Warszawskiego - poważne, smutne miejsce pełne tragicznych pamiątek - wydawać by się mogło, że nie ma tam nic ciekawego dla maluchów. Nic bardziej mylnego - wizyta w Muzeum zrobiła na Julce ogromne wrażenie i dużo ją nauczyła.
Na zwiedzanie wybraliśmy się w niedzielę (miło zaskoczył nas darmowy wstęp) i tuż za wejściem znaleźliśmy Salę Małego Powstańca - miejsce stworzone specjalnie z myślą o najmłodszych odwiedzających.
Trzeba przyznać, że niepozorna karteczka z pytaniami okazała się strzałem w dziesiątkę. Dzięki niej zwiedzanie zamieniło się w prawdziwą przygodę w Muzeum ;). Julka liczyła orzełki, sprawdzała, ile wejść ma bunkier, słuchała, co "mówi" ogromny monument, szukała rysunku namalowanego na Liberatorze, sama nawet przeczytała nazwę kina i narysowała symbol Polski Walczącej. Za prawidłowe rozwiązanie wszystkich zadań otrzymała nagrodę - przypinkę w kształcie powstańczej kotwicy, którą na drugi dzień dumnie zaniosła do szkoły ;).
Okazało się, że nawet tak "dorosłe" Muzeum może zainteresować sześciolatka, pod warunkiem, że plan zwiedzania zostanie dostosowany do jego wieku. Szkoda, że Muzeum nie ma w swojej ofercie przewodnika dla dzieci... Pozostaje wierzyć, że wkrótce się to zmieni, a wtedy na pewno wybierzemy się tam kolejny raz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz